Właściwie nie bardzo wiadomo skąd się wzięła. Niektórzy sądzą, że to klon Cabernet Sauvignon, inni, że to opisywana prze Pliniusza Biturica której nazwę zawdzięczało miasto na którego miejscu znajduje się dziś Bordeaux. Wiadomo tylko, że na dlugo zanim Carmenère stała się wizytówką Chile, była podstawą renomy win z Bordeaux. Prawdopodobnie przywieziona została w te okolice przez starożytnych Rzymian, ale szczyt popularności przeżywała w XVII, XVIII i XIX wieku. Była najczęściej uprawianym szczepem nad Gironde , jednym z sześciu dopuszczonych do produkcji Médoc ( wraz z Cabernet Sauvignon , Cabernet Franc, Merlot, Malbec i Petit Verdot). Wraz z Cabernet franc miała opinię winorośli dającej wyjątkowo wysokiej jakości wina. Miała tylko jedną wadę. Słabą wydajność. Jakby tego było mało, jest bardzo podatna na coulure, czyli opadanie owoców zaraz po zawiązaniu. To zadecydowało o porzuceniu jej po klęsce filoksery , kiedy winiarze starali się za wszelką cenę nadrobić straty i szczepili tylko plenne odmiany. Dziś całkowita powierzchnia jej upraw wynosi w regionie Bordeaux zaledwie kilkanaście hektarów.

 

Do Chile trafiła w 1850 roku wraz z innymi francuskimi odmianami sprowadzanymi przez immigrantów. Ponieważ jej liście przypominają Merlot, a niezupełnie dojrzałe owoce mają trawiasto-paprykowy posmak jak Merlot i Cabernet, wzięto ją za klon Merlota. Mimo róznicy w czasie dojrzewania, sadzono często te dwie odmiany razem, mieszając je na jednej parceli. Dopiero kiedy Chile zaczęło zdobywać sławę jako producent wyjątkowo skoncentrowanego Merlota, o dużo ciemniejszej barwie niż gdziekolwiek indziej na świecie, znacznie bogatszym owocowo – korzennym zapachu i jedwabistych taninach, zaczęto się temu szczepowi przyglądać bliżej, chcąc docec czy to rzeczywiście efekt terroir, czy czy jakaś inna przyczyna za tym stoi. Badanie DNA przeprowadzone przez profesora Jean-Michel Boursquit z ENSA w Montpellier, wykazało, że to nie dwa różne klony dzielą miejsce w chilijskich winnicach, a dwie różne odmiany. I że jedną z tych odmian jest zapomniana w Europie Carmenère. Chilijscy winiarze zaczęli oddzielnie je fermentować i wino , jakie otrzymali przerosło ich najśmielsze wyobrażenia. Niezwykle ciemne, o intensywnym zapachu śliwek, wiśni, borówek, jeżyn, kawy, dymu, tytoniu, goździków, cynamonu i pieprzu, niskiej kwasowości i aksamitnych taninach. Bardzo ekstraktywne, świetnie znoszące dojrzewanie w beczce, która dodaje zapachy wanilii i grzanek nie tłumiąc owoców. Tak narodziło się wino, które obecnie jest wizytówką i dumą tego kraju.

W nowych winnicach Merlot i Carmenère sadzone są oddzielnie, a właściwie to większośc nowych plantacji zajmuje ta druga odmiana. W starych często są ze sobą wymieszane, tak, że osobny zbiór jest możliwy tylko w przypadku, kiedy właściciel zdecyduje się na ręczne przeprowadzenie go. Prawdopodobnie do dziś co najmniej połowa Merlotów z Chile zawiera domieszkę Carmenère.

Jej uprawa nie należy do najłatwiejszych. Poza wspomnianymi już kłopotami z wydajnością , dość problematycznym jest wyznaczenie terminu zbiorów. Generalnie owoce tej odmiany charakteryzują się stosunkowo niską kwasowością ( jeszcze niższą niż Merlot), jeśli na zbiór czeka się zbyt długo, wino traci świeżość, staje się płaskie, a zapach zaczyna przypominać konfitury, jeśli zaś zbiór będzie zbyt wczesny, to do głosu dochodzą metoksypirazyny odpowiedzialne za smak i zapach skoszonej trawy i zielonej papryki.

Od niedawna do Carmenère przyznają się i Włosi. W 2001 roku, profesor Mario Fregoni z Katolickiego Uniwersytetu w Piasenza ogłosił, że według jego badań, we Włoszech uprawianych jest osiem klonów tej odmiany sklasyfikowanych oficjalnie jako Cabernet Franc. Większość z nich w północnowschodniej części kraju. Prawdopodobnie odmiana ta uprawiana jest nieprzerwanie od czasów starorzymskich. Do pomyłki miało dojść ze względu na wspomniany wcześniej trawiasty charakter niezupełnie dojrzałych owoców. Według jego szacunków Carmenère zajmuje we Włoszech ponad 4000 ha, czyli znacznie więcej niż w Chile.

Tak czy inaczej, warto spróbować wina z tej odmiany. Będzie to podróż w czasie i duża przyjemność. Zwłaszcza jeśli skorzystamy z sugestii mieszkańców Chile i podamy je do pieczonej baraniny, wołowiny lub dziczyzny.

¡Salud!

(zdjęcia Vina Segu tekst kurdesz.com 2005)